Kalendarz odbioru odpadów

Sołecka Strategia
Rozwoju Wsi


Oficjalna strona Pobiednej


strona główna Wyszperane w sieci Pobiedna dawniej Wigandsthal i jej mroczne tajemnice

Pobiedna dawniej Wigandsthal i jej mroczne tajemnice

Miejscowość jak wiele innych, powstałych niegdyś średniowiecznych osad podgórskich. Osady sobie podobne zakładane przez drwali smolarzy i wytwórców diitriolu. Około 1294 Pobiedna przyjmuje nazwę Unięcie. Wzmianki historyczne mówią iż, nazwa ta pochodzi od rycerza pierwszego właściciela tej wioski Unięta, z rodu Szarzów. Na przełomie wielu dziesiątek lat wieś przechodzi z rąk do rąk jest zamieniana, dzielona i ponownie scalana. W końcu po scaleniu wieś przechodzi w ręce Biskupa Poznańskiego, utworzony zostaje wzorowy folwark który daje bardzo dobre dochody. Biskup nie będąc na miejscu nakłada na folwark i wioskę dziesięcinę Kurasz to, w formie co dziesiątego snopa zostaje pobierana. Po pewnym czasie zostaje ona zamieniona z uwag i na niepraktyczność, na czynsz popularnie zwanym małdratem. Co możemy się dowiedzieć z księgi kapitularnej dotyczącej lat do 1564 oraz 1581 Wzmianki również mówią o fundatorach pierwszego kościoła przez bogatych kupców z Szklarskiej Poręby którzy częstokroć przejeżdżali tędy w drodze do Frydland i dalej. w 1663 roku wieś nabiera znaczenia i liczebności , dając Czeskim uchodźcom religijnym schronienie. W rok później 1664 wieś otrzymuje przywilej prowadzenia robót górniczych na szerszą skalę. Elektora Jerzego drugiego. Co zatem idzie otrzymuje prawa miejskie z nadania, w dalszym ciągu powstaje rynek nowy kościół, oraz w 1667 roku powstaje farbiarnia, w kilka lat później fabryka paciorków i szlifiernia kamieni miejscowego pochodzenia, między innymi granatów przyciąga teren również poszukiwaczy skarbów złota i srebra. Ludność osiadła jest wymieszana jak mówią księgi parafialne z Krobicy, zamieszkują tu te ziemie Niemcy Polacy i Czesi i żyją zgodnie mimo szorstkiego usposobienia Niemców. W 1815 roku miasteczko przechodzi w ręce Pruskie co za tym idzie traci prawa miejskie, a Pruskie rządy doprowadzają do bankructwa wzorowy folwark i wiele innych przedsięwzięć. Taki okres nie najciekawszy dla wsi trwa dość długo, gdzie dzierżawcy ziemscy przewijali się dość często, ten okres trwał do 1906 roku gdzie utworzono spółkę kredytową z udziałem skarbu państwa Deutsche Spar- Und Darlehnskasse. Mimo nie najciekawszego okresu za panowania pruskiego Pobiedna w końcu dziewiętnastego wieku do końca dwudziestego wieku utrzymywała pewien rozwój, powstałe zakłady włókiennicze stworzyły dobre warunki do powstania wielu małych zakładów, a także do powstania wielu inicjatyw chałupniczych w tym że kierunku włókienniczym. Profil zachowanej produkcji nawet nie zmącił okres pierwszej ani drugiej wojny światowej. Niechlubny okres drugiej wojny, przyczynił się do powstania wielu obozów przymusowej pracy ludzi wielu narodowości, Polaków, Rosjan, Francuzów, Belgów, Żydów i wielu innych narodowości świata. Akurat na terenie miejscowości Pobiedna Jeńcy i robotnicy przymusowi byli zatrudniani w istniejących zakładach, jak również na drogach i wielu okolicznych gospodarstwach rolnych. Istniejące zarządzenia niemieckie stawiały Polaków obok Rosjan w pozycji wysoce dyskryminowanej, nie tylko w stosunku do ludności Niemieckiej ale także do robotników z wielu innych państw. Rozporządzeniom Hitlerowskim przyświecała dewiza, wymuszenia na Polakach i wielu innych, dewiza wymuszenia jak największej wydajności pracy, przy jak najmniejszych nakładach finansowych. Dla realizacji tego bestialskiego zadania, zbudowano model działania, stosowania bezwzględnego terroru, w celu osiągnięcia jak największej korzyści materialnej. Olbrzymia większość polaków i innych robotników i jeńców cierpiała głód nędze i choroby, w zestawieniach dzienna wartość odżywcza posiłków nie przekraczała 1500 Kalorii. Należało by podkreślić iż częstymi zdarzeniami wśród pracowników przymusowych i jeńców były zachorowania na tyfus czerwonkę i wiele innych chorób. Należałoby przypomnieć iż w 1940 roku Sudety, Karkonosze oraz okalające Pobiedną Góry Izerskie, zaczęły zapełniać gromady jeńców w tworzonych naprędce przez esesmanów, obozach pracy. Powstawały tajne projekty przeróżnych inwestycji. Ponadto zaczęto z olbrzymim rozmachem realizować projekt strategicznej drogi sudeckiej, która miała za zadanie połączenia Sudetów, Karkonoszy i Gór Izerskich. W rejonie Borowic i Stogu Izerskiego już na początku 1940 roku trafiły pierwsze grupy jeńców ze stalagu 308 z Świętoszowa. Po niespełna kilku miesiącach obozy rozrastały się do kilkusetosobowych. Zaczęto wiele dziwnych jak na dzisiejsze czasy budowli, powstawały filie dobrze pilnowane przez oficerów SS Arbeitskommanda jak nr. 374 387, 600 i wiele innych grup. W Izerach a w szczególności na ich zboczach i kotlinach, w pobliżu Pobiednej zazębiały się wpływy obozu Gross Rosen, oraz obozu stalagu z Gerlitz. W niedalekiej bliskości od Pobiednej w Giebułtowie w zakładach robiono części do samolotów oraz do broni dla firmy Walter, a także rączki do granatów i wiele innych detali. Wykonywały tą prace kobiety obozu Gross Rosen z filii w Giebułtowie. W pobliskim Miłoszowie powstała dość znaczniejsza i liczebniejsza filia obozu Gross Rosen, dla zakładów Walter, VDM Luftfahrtwerke, w obsadzie mężczyzn, robiono tam tak wiele detali do awiacji oraz usterzenie do rakiet V 1 i V2, a także częściowo korpusy do tych wspomnianych rakiet. Dość znaczna grupa więźniów co dzień rano także chodziła do drążenia olbrzymich sztolni pomiędzy Świeciem i Leśną, jak również drążono pokaźne otwory w zboczach gór w pobliżu Pobiednej. Należało by wspomnieć iż na terenie fabryki w Miłoszowie jeńcy również drążyli w zboczu na zapleczu zakładów, otwór w celu przeniesienia produkcji w późniejszym czasie pod ziemie. Powracając do tajemniczych prac w zboczach nie opodal miejscowości Pobiedna. Z materiałów (zeznań) Polskich delegatur komisji do spraw zbrodni Hitlerowskich oraz innych zgromadzonych w archiwach Czeskich możemy się dowiedzieć iż, pracowali także komanda jeńców z miejscowości Frydland, i pobliskich okolic. Na zboczach zaplanowano wiele pokaźnych podziemnych i bezpiecznych od bombardowań systemów magazynowych, dla rozbudowującego się w szybkim tempie okolicznego przemysłu zbrojeniowego. W obecnej chwili możemy sobie zdać sprawę iż nie zostały one skończone. Na wskutek zbliżającego się frontu esesmani mieli wyraźne rozkazy, likwidować obozy. A przy tym likwidować setki wynędzniałych jeńców, po uprzednim wykorzystaniu ich do zadań specjalnych, przy chowaniu dzieł sztuki i przeróżnych dóbr materialnych, niewykorzystanych półproduktów i części do zbrojeń, tajnych technologii i wiele przeróżnych dziwnych rzeczy. A także wycofująca się w pośpiechu armia korzystała z możliwości schowania pojazdów sprzętu i zbędnego uzbrojenia. Po zakończeniu działań wojennych rezydująca tutaj Armia Radziecka zdołała kilka z wielu odszukać i opróżnić. Świadkowie, którzy tam na miejsce w góry mnie zaprowadzili, wówczas będąc małymi chłopcami wspominają, iż widzieli jak wyciągano tak wiele małych i bardzo wielkich skrzyń z tych podziemnych czeluści. Przez te lata od zakończenia wojny, narosło tak wiele barwnych opowieści i legend związanych konkretnie z tym tajemniczym regionem. Mimo wzmocnionych niegdyś działań oddziałów WOP. Tamtędy biegł szlak przerzutu pozostałych gdzieś tam na ziemiach Polskich, esesmanów i innych wysokich oficerów Hitlerowskich Niemiec. Wspomniany szlak biegł do Rzymu a dalej do Ameryki południowej, należało by wyjaśnić przy tym iż szlak był organizowany przez organizację Odessa. Należało by przypomnieć iż była to jedna z najbardziej tajnych organizacji, esesmanów -Heinz Schneppen, napotkane dokumenty w jednym z południowo Niemieckim archiwum o numerze 10vr837/49 rzucają pewne jaskrawe światło światło w zakres tej organizacji, której to członkowie i łącznicy po wojnie przedostawali się często przez zieloną granice, w odwrotną stronę, na tereny Polskie, w rejon wcześniej wspomniany (IZERY POBIEDNA). W tamtych latach było tak wielu zatrzymanych w różnych okolicznościach, bezpośrednio na granicy Polski i w jej bezpośrednim rejonie, Niemców i Austriaków, którzy chcieli się przedostać do naszego kraju, i to właśnie tamtędy w rejonie Pobiednej Czerniawy i Miłoszowa, wspomina pan Józef, niegdyś podoficer jednego z tamtejszych posterunków granicznych. Będąc osobiście tam na miejscu, w tych górach, to fakt, muszę przyznać, teren jest tak bardzo zmyślnie i tajemniczo poszarpany, tworząc pewien systematyczny schemat. Na pewno ten intrygujący temat ma swoją o wiele barwniejszą historię jak ją zdołałem po trochę i w skrócie opisać. Na zadane pytanie, każdemu z mych informatorów i rozmówców, czy w tych tajemniczych rozpadlinach i zboczach można jeszcze coś tajemniczego znaleźć? Każdy z nich odpowiedział mi ściszonym bardzo głosem - TAK można. A także znaleźć strach a nawet śmierć.

źródło: eksploratorzy.com autor: Mieczysław Bojko



Dołącz do nas



Tweetnij
Kalendarium
Czy wiesz, że...
Zdjęcie tygodnia
Pocztówka miesiąca
Informator SMS
Polecane linki




















Wszystkie materiały na tej stronie objęte są pełnym prawem autorskim,
osoby zainteresowane ich wykorzystaniem (w całości, lub części) proszone są o uprzedni kontakt z redakcją serwisu www.pobiedna.pl.


copyright © pobiedna.pl 2007-2018          Statystyki obsługuje system statystyk stat4u