Według aktualnie dostępnych przekazów historycznych najstarszy w Pobiednej dwór powstał w roku 1608. Był to renesansowy, niewielki, drewniany obiekt wybudowany z polecenia ówczesnego właściciela tutejszych włości, którym byl
Hans von Üchtritz.
W roku 1615 dwór wraz z całym majątkiem odziedziczył bratanek ówczesnego dziedzica Otto Hans von Üchtrizt. Hans był właścicielem m.in. tutejszego dworu do roku 1624, a następnie odsprzedał tutejsze dobra swojemu kuzynowi z Dolnego Świecia Krzysztofowi.
W tym okresie w europie panowała wojna trzydziestoletnia, która również nie ominęła tutejszych terenów. Np. w roku 1638 w czasie jednego z najazdów wojsk Krzysztof został mocno poturbowany w wyniku czego zmarł 4 września 1638 roku. Niestety tuż po jego śmierci zadłużony na kwotę 30.000 talarów majątek przejmują wierzyciele którzy do zarządzania Pobiedną wyznaczają specjalnych administratorów: Melchiora von Spiller i Krzysztofa von Döbshitz.
Do niecodziennego zdarzenia doszło 2 sierpnia 1651 roku. Przez nieostrożność służby podczas przygotowywania posiłku dla emigrantów religijnych przybyłych z Czech wybuchł pożar, który niestety strawił cały obiekt.
Przez kolejnych dziewięć lat w Pobiednej nie było dworu.
Gdy w roku 1658 za kwotę 9.000 talarów właścicielem tutejszych włości został
Wigand von Gersdorf w Pobiednej zaszły duże zmiany.
Za panowania Wiganda Pobiedna znacznie się rozbudowała, uzyskała prawa miejskie, polecił on również wybudowanie nowego pałacu, którego budowę ukończono już w roku 1660.

Po śmierci Wiganda w roku 1686 Pobiedną odziedziczył jego syn
Carl Felix Ernst von Gersdorf.
Jednak, młodego dziedzica bardziej pociągała służba wojskowa i z tego powodu na przełomie lat 1689-90 sprzedał posiadane dobra swojemu bratu za kwotę 50.000 talarów, a sam całkowicie poświęcił się nowemu zajęciu. Niestety w roku 1702 Carl Felix służąc w randze pułkownika dragonów u boku króla Augusta II Mocnego zginął w bitwie pod Pińczowem.
Nowy właściciel
Christoph Gottlieb von Gersdorf już w roku 1712 sprzedał posiadane dobra swojemu synowi Wolfowi.
Wolf Adolf von Gersdorf mimo iż zmarł bezpotomnie w roku 1749 bardzo przysłużył się rozwojowi Pobiednej (Meffersdorf), a poddani wspominali go niczym ojca.
Spadkobiercą Pobiednej Wolf wyznaczył jednego ze swoich bratanków
Rudolfa Ernesta von Gersdorf.
W roku 1756 Rudolf odsprzedał Pobiedną swojemu bratu Adolfowi.
Adolf Traugott von Gersdorf wiosną 1767 roku polecił zburzyć stary dwór i już 22 czerwca 1767 roku wmurowano kamień węgielny pod nową rezydencję. Budowa nowego pałacu (który nadal stoi w Pobiednej) zajęła budowniczym 14 miesiecy.
Rezydencja została postawiona w/g projektu Konrada Gotthelfa Rothe nadwornego budowniczego z Drezna.

Okazała budowla stanowi przykład skromnego rokoko. Założenie zrealizowano na 3 skrzydłowym rzucie (kształt podkowy), 16 osiowy, 2 kondygnacyjny, podpiwniczony z poddaszem użytkowym nakrytym wysokimi czterospadowymi dachami (pokrytymi łupkiem) z lukarnami, ( w roku 1830 oraz powtórnie pod koniec XIX wieku pałac byl przebudowywany i modernizowany w związku z powyższym dalszy opis pałacu pochodzi z czasów po przebudowie). Okna prostokątne w kamiennych barokowych opaskach, natomiast portale i okna piwniczne półkoliste. Elewacje barokowe bardzo skromne. Na bocznych elewacjach ryzality poprzedzone schodami zabiegowymi.

W środkowej, centralnej części fasady ryzalit zwieńczony szczytem z monsardą pośrodku i dwiema kamiennymi donicami po bokach. Takie samo zwieńczenie ryzalitu znajduje się również na tylnej elewacji.

We wnętrzu znajdowały się drewniane stropy z dekoracjami sztukatorskimi.
Centralnie do głównego wejścia jest umieszczony hol w którym znajdowały się plafony oraz dwa kominki. Z holu szerokimi schodami można przejść do pomieszczeń na piętrze.

W pomieszczeniach na parterze znajdowały się sklepienia kolebkowe z lunetami.
Piwnice były wykorzystywane jako pomieszczenia gospodarcze (magazyny, kuchnia, pomieszczenia dla służby). Ciekawostką w kuchni był stały dostęp do bieżącej wody, która nie wymagała popmpowania, ani żadnego innego zasilania. Nawet gdy w Pobiednej występowały okresowe braki wody to w pałacowej kuchni zawsze była bieżąca woda.
Przed głównym wejściem do pałacu znajdował się gazon o średnicy kilkunastu metrów dookoła którego była droga którą, powozy zajeżdżały pod wejście główne pałacu.

Pomimo, iż pałac wybudowano już w październiku 1768 roku to prace wykończeniowe wewnątrz trwały jeszcze przez kolejnych kilka lat.
Adolf Trugott von Gersdorf w Pobiedniańskim pałacu zamieszkał na stałe dopiero w roku 1789 po sprzedaży majątku w Regensdorf.
W czasach gdy Adolf Traugott mieszkał w Pobiednej pałac bardziej niż arystokratyczną posiadłość przypominał muzeum, bibliotekę, laboratorium...

Na piętrze urządzono olbrzymią bibliotekę w której znajdowało się ok. 12.000 tomów i to nie tylko z dziedzin, którym uczony poświęcał najwięcej czasu tzn. fizyka naturalna, historia, meteorologia, ekonomia, ale również wiele pozycji z dziedzin takich jak prawo, literatura piękna niemiecka i obcojęzyczna oraz wiele czasopism. Ponadto w bibliotece znajdowała się pokaźna kolekcja map i grafik.

Kilka pomeszczeń zajmowały bardzo liczne zbiory minerałów i skał oraz okazów przyrodniczych . Na ścianach pałacu wisiało wiele cennych obrazów olejnych, grafik, rysunków, szkiców a także miedziorytów.
W jednym z pomieszczeń Uczony Pan (jak go nazywano) urządził pracownię w której zgromadził maszyny elektrostatyczne i przeprowadzał na nich badania nad elektrycznością, Wspomniane maszyny na specjalne zamówienie Gersdorfa wykonały firmy z Holandii i Anglii. Dziedzic posiadał również swojego "osobistego mechanika" który budował różne urządzenia w/g projektów uczonego.
Na przełomie XVIII i XIX wieku dzięki osobie właściciela pałac tętnił życiem. Adolf Traugott zapraszał do siebie wielu artystów i uczonych. M.in. wielokrotnie gościł u niego Krzysztof Nathe, Jan Gotrfryd Schultz, Karol Andrzej von Meyer-Knonow, czy profesor lipski Gotfryd Nataniel Leske, który był zachwycony osobą gospodarza, a samą Pobiedną (Meffersdorf) nazwał "Elizjum Górnych Łużyc".

W/g różnych źródeł
"Park Angielski" przy pałacu założono pod koniec XVIII wieku co wskazywałoby że było to za czasów panowania Adolfa Traugotta, jednak wmurowany w okalający park mur kamień z dobrze widocznym rokiem 1736 wskazywałby raczej że powstał on za czasów panowania Wolfa Adolfa von Gersdorf.

Adolf Traugott von Gersdorf w roku 1799 polecił wybudować na południowo-wschodnim krańcu parku tzw.
"Zielony Domek" (Grüne Sommerhaus) - prawdopodobnie nazwa wzięła się od koloru pokrycia dachowego.
Była to niewielka budowla dwukondygnacyjna założona na ośmioboku.

Do dzisiaj z "Zielonego Domku" pozostały już tylko ruiny, jednak nadal zachował się kamienny portal i obramienia okienne.

Budowla ta służyła Adolfowi Traugottowi do obserwacji nieba i okolicznych wzgórz. Znalazły się w niej również różne maszyny i urządzenia do badań nad elektrycznością i wyładowaniami atmosferycznymi.

Jednego z eksperymentów uczony omal nie przepłacił życiem. Podczas burzy 27 października 1800 roku, udało mu się ściągnąć uderzenie pioruna co później dokładnie opisał w swoich notatkach.
Adolf Traugott von Gersdorf zmarł w Pobiednej (Meffersdorf) 16 czerwca 1807 roku.
Ponieważ, zmarł bezpotomnie Pobiedną w spadku otrzymał Karl Heinz Traugott von Gersdorf, który był wnukiem siostry Adolfa.
Zgodnie z testamentem Adolfa Traugotta von Gersdorf wszystkie zgromadzone przez niego kolekcje oraz wyposażenie pałacu zostały przekazałne dla utworzonego m.in. przez niego
"Górnołużyckiego Towarzystwa Naukowego" (Oberlausitzischen Gesellschaft der Wissenschaften e. V.), które istnieje do dzisiaj, a swoją siedzibę ma w Görlitz. Większość przekazanych zbiorów nadal można oglądać w muzeum w Görlitz.
Karl Heinz niestety, w roku 1823 zmuszony był sprzedać Pobiedną i Świecie, a nowym właścicielem został Viktor Amadeus von Hessen-Rothenburg furst zu Rheinsfeld noszącym tytuł księcia Raciborskiego.
Po raz kolejny Pobiedna wraz z okolicznymi wioskami zmieniła właściciela już w roku 1830, a został nim
Hrabia Ernst von Seherr-Thoss z Dobrej pod Prudnikiem.

Prawdopodobnie, to za jego panowania pałac w Pobiednej został przebudowany i odrestaurowany.
Po śmierci hrabiego w roku 1856 majątek przejął jego zięć
Johannes Gustav Theodor Baron von Saldern-Plattenburg (1839 - 1907), który w latach 1868 - 1887 pełnił funkcję Starosty Lubańskiego.
W roku 1876 właścicielem Pobiednej został Ernst Baron von Saldern. Już w roku następnym (1877) dziedzicem został Ernst Baron von Saldern młodszy. Jednak i ten nie długo cieszył się posiadanym majątkiem gdyż już w roku 1878 pałac z włościami ponownie zmienił właściciela, a został nim Joseph Robrecht z Berlina, który był nadwornym dostawcą Hohenzlorenów (dworu cesarskiego).
Po 11 latach w roku 1889 właścicielem Pobiednej został jego syn Albrech Robrecht który przez kolejne 10 lat zarządzał tutejszymi włościami.
W roku 1899 prawdopodobnie po śmierci Albrechta, Pobiedna przypada jego spadkobiercom, którzy już rok późnej bo w 1900 roku odsprzedali Pobiedną Otto Czarnowskiemu.
Dwa lata później w roku 1902 Pobiedniańskie włości przeszły w posiadanie Berlińskiego Banku Ziemskiego (Landesbank Berlin), od którego w roku 1903 Pobiedną (Meffersdorf) odkupił Książe
Christian Kraft Hohenlohe-Öhringen ze Sławięcic.
Był on przedstawicielem jednej z najbogatszych rodzin na Górnym Śląsku. Jego rodzina na przełomie XIX i XX wieku była największym producentem cynku na świecie. Pomimo, iż Książe Christian był właścicielem Pobiednej jednak nigdy tu nie zamieszkał. W pałacu mieszkała natomiast jego siostra
Marie Felicitas zu Hohenlohe-Öhringen wraz z mężem Heinrichem XIX zu Reuss-Kostritz, który zmarł w roku 1904.

Ówczesny właściciel pałacu Książe Christian Kraft zmarł 14 maja 1926 roku lecz Księżna Marie nadal mieszkała w pobiedniańskim pałacu aż do swojej śmierci 31 stycznia 1929 roku.
Kolejnym dziedzicem Pobiednej był
Książe Max Hugo Hohenlohe-Öhringen a ostatnim właścicielem pałacu w Pobiednej do czasu zakończenia II Wojny Światowej był
Książe Kraft Aleksander Hohenlohe-Öhringen.
Pałac w okresie II Wojny Światowej
W latach 30-tych ub.w. w pałacu, oprócz tego że mieszkanie w nim miał jego jego właściciel odbywały się też liczne kolonie, obozy oraz wycieczki młodzieżowe.
W wojennych latach 1943-44 w pobiedniańskim pałacu (Schloss Meffersdorf) znajdował się Landhaim (tymczasowy ośrodek dla dzieci).
Również w tym okresie od roku 1943 do 1945 w pałacu w Pobiednej znajdowało się trzyletnie studium nauczycielskie dla dziewcząt, wraz z internatem. Z każdego rocznika były utworzone po dwie klasy A i B. Uczennice pochodziły ze wschodniej części Niemiec (między innymi z okolic Wschowej), a do jednej z klas uczęszczały dziewczęta z północy Niemiec. Uczennice były w wieku 14-15-16 lat. Wykładowcami w tym studium byli nauczyciele pochodzący m.in. z Wrocławia, Legnicy, Głogowa...
Pokoje mieszkalne dziewcząt znajdowały się na piętrze pałacu, w których spały na piętrowych łóżkach. Mieszkanie dyrektora szkoły znajdowało się również na piętrze od strony zabudowań gospodarczych. Sale dydaktyczne znajdowały się na parterze, a wyjście z sali balowej prowadziło do tylnej częsci
parku pałacowego.
Dziewczęta w ramach swoich zajęć dydaktycznych oprócz podstawowych przedmiotów miały zajęcia teatralne, których efekty mogli oglądać również mieszkańcy ówczesnej Pobiednej. Swoje przedstawienia prezentowali w sali balowej pałacu, na dziedzińcu przed pałacem

Przedstawienie na dziedzińcu pałacu - rok 1944

Kadr z przedstawienia na schodach przed wejściem do pałacu
oraz na dzisiejszym Placu Wolności w Pobiednej.

Sztuka teatralna wystawiana na Placu Wolności - rok 1944
Przedstawienia na Placu Wolności cieszyły się dużym zainteresowaniem i przyciągały wielu obserwatorów.

Sztuka teatralna wystawiana na Placu Wolności - rok 1944

Sztuka teatralna wystawiana na Placu Wolności - rok 1944
W roku 1944 oprócz nauki dziewczęta, również pracowały w okolicznych zakładach m.in. w Fabryce Motorów VDM Marklissa - (Vereinigte Deutsche Maschinenwerke GmbH) (obecnie Odlewnia Metali "Baworowo" w Leśnej).
W styczniu 1945 roku z powodu zbliżającej się od wschodu lini frontu do pałacu przyjechała ewakuowana grupa mieszkańców Wrocławia. Uczniowie oraz pracownicy szkoły przygotowywali im miejsca noclegowe, przynosząc siano z pobliskiego gospodarstwa rolnego.
Niestety nauki nie udało im sie dokończyć, ponieważ już pod koniec stycznia 1945 roku szkoła została rozwiązana. Wszystkie uczennice, pracownicy szkoły i internatu oraz kadra nauczycielska wyjechali z Pobiednej.
W czasie gdy w pałacu funkcjonowało studium nauczycielskie mieszkał w nim również jego ówczesny właściciel Książę Max Hugo Hohenlohe-Öhringen.
Pałac w latach 1945-2026
Pałac w Pobiednej po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku i przejęciu przez państwo
Polskie był w bardzo dobrym stanie. Co prawda nie było w nim już wyposażenia takiego, w jakie
wyposażony był przez poprzednie ponad 150 lat. Ale był w pełni wyposażony tak jak studium
nauczycielskie i internat, które znajdowały się tutaj przez ostatnie kilka lat o czym pisałem w
tekście "Pałac w okresie II Wojny Światowej". Była w pełni wyposażona kuchnia, stołówka,
łazienki, sale lekcyjne, sale mieszkalne, pomieszczenia dla kadry oraz mieszkanie, w którym
mieszkał do 1945 roku ówczesny właściciel pałacu
Książę Max Hugo Hohenlohe-Öhringen.

Pałac w Pobiednej - 1968 rok
W początkowym powojennym okresie nie było pomysłu jak zagospodarować pałac wraz z
otoczeniem. W wielu miejscowościach pałace wraz z ich gospodarstwami rolnymi przekazywano
powstającym zakładom rolnym, w miejsce których w późniejszym okresie powstawały
Państwowe Gospodarstwa Rolne, a same pałace były siedzibami ich dyrekcji i mieszkań dla
pracowników. W Pobiednej jednak z nieznanych mi przyczyn do tego nie doszło. Przez kolejne
lata korzystały z niego zarówno placówki oświatowe podległe Ministerstwu Oświaty i ówczesne
gospodarstwo rolne zajmując parter a w późniejszym okresie tylko kilka pomieszczeń.
Ostatecznie pałac przeszedł w posiadanie Ministerstwa Oświaty.
W pierwszych powojennych latach organizowano tutaj letnie kolonie dla dzieci i młodzieży. W
roku 1951 w Państwowym Domu Dziecka w Leśnej wybuchł pożar i budynek nie nadawał się do
użytkowania. Wychowanków przeniesiono do okolicznych budynków. Około 1957 roku grupa ok.
60 chłopców, wychowanków Państwowego Młodzieżowego Zakładu Wychowawczego z Leśnej
(nierzadko były to sieroty po zawierusze wojennej) przebywała w tutejszym pałacu, gdyż
utworzono tu tymczasowy Dom Dziecka. Byli to kilkunastoletni chłopcy. Podczas pobytu w
Pobiednej uczyli się zawodu tkacza, a zajęcia praktyczne mieli w ówczesnej "Fatmie" - opowiadał
mi ówczesny wychowanek tego Domu Dziecka, który obecnie mieszka w Pobiednej. Po
wyremontowaniu obiektu w Leśnej jego wychowankowie powrócili z Pobiednej do Leśnej.
Według niepotwierdzonych informacji istniał tutaj równolegle do innych instytucji zakład
poprawczy jednak nie ma na to potwierdzenia w dokumentach.
Do lat 60-tych ub. w. wszystkie pomieszczenia były ogrzewane kominkami i piecami kaflowymi.
Niektóre z pieców były bardzo duże i bogato zdobione (jeden z nich i dwa kominki zachowały się
do dnia dzisiejszego).

Górna część jednego ocalałego pieca kaflowego
Jednak z powodu dużej powierzchni i wysokości i pomieszczeń niemal cały czas były one
niedogrzane (wspomina była mieszkanka Pobiednej, której rodzina mieszkała w pałacu w latach
1950 - 1957). W latach 60-tych przeprowadzono remont i w całym pałacu zamontowano
centralne ogrzewanie z kaloryferami we wszystkich pomieszczeniach.
1 września 1958 w Pałacu w Pobiednej utworzono "Państwowy Młodzieżowy Zakład
Wychowawczy".
(Są różne rodzaje państwowych zakładów wychowawczych. Akurat ten utworzony w Pobiednej
był przeznaczony dla młodzieży niedostosowanej społecznie, która wymaga specjalnej
organizacji nauki, pracy i resocjalizacji. Zadaniem takiego ośrodka jest eliminowanie przyczyn i
przejawów niedostosowania społecznego oraz przygotowanie do samodzielnego życia w
społeczeństwie.)
W Państwowym Zakładzie Wychowawczym w Pobiednej znajdowało się nawet do 100 miejsc
zakwaterowania i nauki dla wychowanek lub wychowanków. Przeważnie w zakładzie przebywały
dziewczęta, jednak w różnych okresach przebywali tutaj również chłopcy. W zakładzie
znajdowała się oprócz internatu Szkoła Podstawowa i Szkoła Zawodowa. Państwowy Zakład
Wychowawczy był dla mieszkających tutaj wychowanków i wychowanek domem. W szkole
podstawowej i zawodowej zdobywały wiedzę taką jak wszyscy inni uczniowie w szkołach, a
oprócz tego w tutejszym ośrodku zdobywały wiedzę potrzebną do normalnego funkcjonowania
po opuszczeniu tego zakładu. Uczyły się więc szycia, gotowania, sprzątania i wielu innych
wydawało by się normalnych rzeczy, które "wynosi" się z domu rodzinnego. W Szkole
Zawodowej znajdującej się w zakładzie, dziewczęta uczyły się zawodu tkaczki a praktykę
zawodową zdobywały w
Giebułtowskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego oddział nr 3 i 4 w
Pobiednej przy ul. Dworcowej. W końcowym okresie funkcjonowania zakładu utworzono w
Szkole Zawodowej dwa dodatkowe kierunki kształcenia w zawodzie krawcowa i dziewiarka.
Utworzono w pełni wyposażoną pracownię krawiecką i dziewiarską a nauki zawodu uczyła
wykwalifikowana kadra.

Pałac w Pobiednej elewacja południowa - 1968 rok
Wychowankom, oprócz nauki i zakwaterowania zapewniano również różne rozrywki.
Organizowano wycieczki, zabawy, dyskoteki, seanse filmowe na dużym ekranie. Na terenie
ośrodka filmy kinowe wyświetlała na swoim sprzęcie obsługa kina "Granica" z Pobiednej (nawet
próbowano seansów bardzo modnego dzisiaj kina plenerowego). W zakładzie funkcjonowała
również drużyna harcerska pn. "Nieprzetartego szlaku".
W lewym skrzydle obiektu znajdowały się biura i mieszkanie dyrektora. Na parterze w centralnej
części zakładu była przechodnia sala "królewska" lub "balowa"z wyjściem do parku z tyłu pałacu,
z niej przechodziło się do sali zielonej "Chopinowskiej", która była wyposażona w fortepian oraz
inne instrumenty muzyczne. Na pierwszym piętrze znajdowała się m.in. sala tzw.
"Kopernikowska" z gwiazdami na suficie. W piwnicach natomiast znajdowało się zaplecze
kuchenne, sanitarne i magazyny. W ogrodzie były szklarnie, w których hodowano swoje
warzywa. Na terenie parku można było zobaczyć różne zwierzęta, jednak chyba najczęściej
wspominanym i zapamiętanym był paw. Na wprost głównego wejścia było boisko, które pełniło
również funkcję placu apelowego. Między boiskiem a altanką znajdowała się sadzawka z
fontanną o finezyjnym kształcie, z którą niestety są przykre wspomnienia. Pewnego razu
wychowanek tego zakładu pomimo zakazu z niewiadomych powodów znalazł się w tej sadzawce
i niestety w niej się utopił. Po tym wypadku dno fontanny zostało zabetonowane i od tamtej
pory poziom wody był już bardzo mały i nie stwarzał zagrożenia.

Sadzawka w pałacowym parku w Pobiednej - 2009 rok
W Państwowym Zakładzie Wychowawczym w Pobiednej zatrudnienie miało ponad 30 osób
(dyrekcja, pracownicy działu kadr i księgowości, sekretarka, nauczyciele, wychowawcy, kucharki,
pomoce kuchenne, praczki, sprzątaczki, palacze, konserwator, ogrodnik, zaopatrzeniowiec,
kierowca samochodu dostawczego, itp.). W czasie letnich wakacji na terenie zakładu
organizowano kolonie. Dziewczęta na ten czas wracały do rodzinnych domów, a te które z
różnych powodów nie miały gdzie wracać wakacje spędzały w obiekcie należącym również do
PZW, który znajdował się w pobliskim Wolimierzu.

Pawilon ogrodowy w centralnej części pałacowego parku w Pobiednej - 1978 rok
Lata 70-te i początek lat 80-tych dzięki hojności władz nadzorczych oraz zaangażowania
pracowników był dla pałacu i znajdującego się w nim Państwowego Zakładu Wychowawczego,
najlepszym okresem w powojennej historii pałacu. Śladami Gersdorfów, którzy tuż za
ogrodzeniem przy ulicy Strzeleckiej wybudowali domy dla zarządców i służby pałacowej (te
budynki to istniejące do dzisiaj ul. Strzelecka 7 i 8 wybudowane na przełomie XVIII i IX w.) w
połowie lat 70-tych ub.w. wybudowali dla nauczycieli pracujących w zakładzie trzypiętrowy
budynek mieszkalno - usługowy. W budynku wybudowanym przy ul. Plac Wolności 4 (niemal na
przeciw bocznego - południowego wejścia na teren pałacu) znajdowały się na parterze dwa
sklepy należące wówczas do Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w Leśnej, a na piętrach
powstało 11 mieszkań dla pracowników zakładu.
Przez 27 lat (1958-1985) funkcjonowania ośrodka przebywało tutaj setki dziewcząt i chłopców,
którzy po ukończeniu szkoły i uzyskaniu pełnoletności opuszczali ośrodek, niektóre z
wychowanek pozostały w Pobiednej, pozakładały tutaj rodziny i mieszkają w Pobiednej do dnia
dzisiejszego.

Pałac w Pobiednej elewacja północna - 1978 rok
Niestety 23 listopada 1983 w zakładzie wybuchł pożar.
O pierwszym pożarze pałacu 2 sierpnia 1651 roku spowodowanym nieostrożnością służby
podczas przygotowywania posiłku dla emigrantów religijnych przybyłych z Czech pisałem
wcześniej (w pierwszej części historii pałacu). Pożar, który wybuchł wtedy strawił cały obiekt .
Niestety, historia lubi się powtarzać i 332 lata później, 23 listopada 1983 roku w pałacu
ponownie wybuchł pożar. Na szczęście nie był to tak jak poprzedni drewniany obiekt i straży
pożarnej w miarę szybko udało się opanować i ugasić pożar.
Podczas tego zdarzenia w pałacu w Pobiednej od wielu lat funkcjonował Państwowy Zakład
Wychowawczy wraz ze Szkołą Podstawową i Zawodową. W zakładzie przebywało wówczas ok.
100 wychowanek i wielu pracowników. Prawdopodobnie oficjalna przyczyną pożaru było
zaprószenie ognia przez jedna z dziewcząt, która mimo zakazu paliła papierosa. Ogień wybuchł
na piętrze prawego skrzydła w jednej z sal mieszkalnych dziewcząt tuż przed południem podczas
zająć lekcyjnych. Po zauważeniu przez jedną z dziewcząt dymu na korytarzu wszczęto alarm i
wszystkich ewakuowano. Niebezpiecznym momentem było gdy okazało się, że dwie z dziewcząt,
które były w tym czasie chore zostały odcięte pożarem od pozostałej części budynku. Jednak
szybko zorientowano się, że można do nich dostać się przez biuro księgowej i tamtędy
bezpiecznie zostały ewakuowane. Nikomu podczas pożaru nic się nie stało. Wielu jednostkom
straży pożarnej w tym OSP Pobiedna, szybko udało się ugasić pożar i ogień nie zdążył
rozprzestrzenić się na pozostałe pomieszczenia. W wyniku ognia zostało zniszczone
pomieszczenie, w którym wybuchł pożar, strop nad nim i część dachu bezpośrednio nad tym
pomieszczeniem. Większe szkody powstały w wyniku akcji gaśniczej i zalania wodą niemal całego
skrzydła od strychu do piwnicy, ale na szczęście obiekt uratowano a szkody były do naprawienia.
Po tym zdarzeniu zakład nadal funkcjonował ale w okrojonej formie. Ze 100 dziewcząt pozostało
już tylko ok. 60-ciu. Po przeniesieniu wszystkich dziewcząt do innych zakładów co zajęło prawie
półtora roku, pracownikom zaproponowano odprawy albo zatrudnienie w innych placówkach.
Po pożarze Ministerstwo Oświaty, które w terenie reprezentowane było przez Kuratorium
Oświaty zlikwidowało Państwowy Zakład Wychowawczy w Pobiednej. Po konsultacjach obiekt w
całości przejęła Gmina Leśna. Cały sprzęt, który był na wyposażeniu ośrodka został
rozdysponowany do szkół i placówek znajdujących się na terenie Gminy Leśna.
W latach 80-tych dyrekcja znajdującej się w Pobiednej Fabryki Tkanin Meblowych "FATMA"
mając bardzo duży zbyt na produkowane przez siebie wyroby i nie mając problemów
finansowych zaproponowała Gminie Leśna, że wyremontuje cały pałac z docelowym
przeznaczeniem na szkołę podstawową w zamian za dwa szkolne obiekty w Pobiednej. Budynek
szkoły przy ulicy Hetmańskiej miał zostać przejęty przez Fatmę i przerobiony na mieszkania dla
pracowników Fatmy, a budynek przy ul. Strzeleckiej miał być przekazany dla klubu sportowego
LZS Fatma w Pobiednej.
Dzisiaj te decyzje wydają się bardzo kontrowersyjne, jednak w tamtym okresie nikt nie
przewidział, że nastąpi tak gwałtowny krach w całym przemyśle lekkim w kraju co bezpośrednio
przełożyło się nie tylko na wstrzymanie i całkowite zaprzestanie remontu pałacu, ale w ciągu ok.
10 lat do upadku FTM "Fatma" w Pobiednej.
Gmina Leśna nie mając środków na dokończenie generalnego remont obiektu zdecydowała o
wystawieniu Pałacu wraz z otaczającym go parkiem na sprzedaż. Po latach w końcu znalazł się w
klient gotów wyłożyć kwotę, za którą Gmina Leśna chciała sprzedać cały obiekt. Nabywcą
okazała się firma remontowo-budowlana Alfa-Dach z siedzibą we Wrocławiu. Jednak od
momentu kupna oprócz zapowiedzi rychłego rozpoczęcia remontu i dozorowania obiektu nic się
tutaj nie działo. Po kilku latach, po naleganiach konserwatora zabytków właściciel rozpoczął
remont dachu. Częściowo wymieniono więźbę dachową a cały dach pokryto papą. Był to rok
2007 i niestety po zabezpieczeniu dachu prace remontowe utknęły i taki stan trwa do dzisiaj.
Obiekt jest dozorowany 24 godz. na dobę. Założenie parkowe jest utrzymywane w dobrym
stanie (trawniki są koszone, krzewy przycinane). Na teren obiektu obowiązuje całkowity zakaz
wejścia osób postronnych.

Pałac w Pobiednej elewacja wschodnia - 2009 rok
Przez te ponad 20 lat właściciel miał różne pomysły na wykorzystanie pałacu. Od bycia
mecenasem sztuki i organizowania koncertów fortepianowych dla utalentowanej młodzieży,
przez luksusowy hotel po ośrodek opieki dla osób starszych. Jednak to wszystko mogłoby mieć
miejsce dopiero po przeprowadzeniu i ukończeniu remontu generalnego. W ostatnim czasie
właściciel zdecydował się na sprzedaż pałacu w Pobiednej o czym pisaliśmy tutaj. Początkowo
cena sprzedaży wynosiła 9 mln. zł, obecnie wynosi 7,5 mln. zł. Niestety na remont pod nadzorem
konserwatora zabytków należy wyłożyć jeszcze większą kwotę niż wynosi cena sprzedaży. Gdy
znajdzie się nabywca tego pięknego obiektu i jakie plany będzie miał z nim związane
poinformujemy naszych czytelników gdy tylko dowiemy się czegoś więcej.
Tekst i pozostałe zdjęcia Leszek Bartnik na podstawie Polskie Górne Łużyce - W. Bena
oraz materiałów własnych.
Czytelników zainteresowanych jak obecnie wyglądają pałacowe wnętrza zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć "Wnętrze pałacu" pod tym linkiem
"https://pobiedna.pl/index.php?id=galeria_krajobrazy_palac_wnetrze".
Jeśli posiadasz wspomnienia lub historie związane z tym tematem lub w ogóle z Pobiedną lub
chciałabyś/chciałbyś zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc e-maila na adres:
pobiedna@op.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz tekst do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na
temat Pobiednej, zapraszamy ponownie do naszego serwisu.